
Wiesz, jak to jest… próbujesz rozmawiać spokojnie, ustalacie zasady, „będziemy się słuchać”, a i tak kończy się krzykiem albo ciszą, która boli bardziej niż słowa. Potem zamykacie się w sobie i oddalacie coraz bardziej. I w końcu przychodzi ta myśl – cicha, ale ciężka:
„Może to już naprawdę koniec. Może nie da się inaczej.”
Ja to znam. Widziałam to setki razy – u siebie i u ludzi, z którymi pracuję.
I wiesz co? Zawsze, kiedy ktoś mi to mówi, czuję w środku takie delikatne „nie”.
Bo wiem, że da się inaczej. Naprawdę da się.
Nie uczę „komunikacji z książki”. Nie daję magicznych formułek do wyklepania na pamięć.
Zamiast tego siadamy razem i patrzymy, co tak naprawdę dzieje się pod spodem – w Tobie, we mnie, w nas. Co się dzieje z ciałem, kiedy napięcie rośnie. Gdzie się zaciska gardło. Dlaczego w pewnym momencie przestajemy słyszeć cokolwiek poza własnym lękiem czy złością.
Uczę, jak usłyszeć siebie – naprawdę usłyszeć – i jak usłyszeć drugiego człowieka tak, żeby słowa przestały ranić, a zaczęły leczyć.
Bo tu nie chodzi o to, żeby ktoś wygrał.
Chodzi o to, żeby odzyskać siebie i odzyskać relację.
Moja droga? Długa. Ponad 31 lat pracy z ludźmi – najpierw jako nauczycielka, dziennikarka, doradca rodzinny, mediator, terapeutka… Miałam całą wiedzę, ale moje rozmowy wciąż kończyły się obroną, atakiem, nieporozumieniem. Byłam w tym samym miejscu, co Ty teraz.
Przełom przyszedł w 2005 roku, kiedy siedziałam na szkoleniu prowadzony przez Marshalla Rosenberga – twórcę Nonviolent Communication. Pamiętam, jak nagle coś we mnie pękło… i jednocześnie się poskładało. Od tamtej pory komunikacja przestała być teorią. Stała się moim oddechem.
W 2013 roku otworzyłam Szkołę Empatii i Dialogu – bo chciałam, żeby ludzie nie tylko słuchali o zmianie, tylko jej doświadczali. Na żywo. Z innymi. Bez samotności.
Dlatego łączę:
Z tego wszystkiego powstał „Uważny Dialog” – moje autorskie podejście. Pracujemy jednocześnie z tym, co mówimy, co czujemy i jak reaguje ciało. I nagle rozmowy, które wydawały się niemożliwe… stają się możliwe.
Z rodzicami i dziećmi, z parami, które już nie wiedzą jak ze sobą być, z ludźmi, którzy czują, że wpadli w pętlę tego samego bólu raz za razem.
Jeśli masz w sobie to ciche „wszystko już próbowałam/próbowałem” – to właśnie do Ciebie piszę.
Ale najważniejsze, w co wierzę głęboko:
Konflikt nie musi być końcem.
Może być początkiem czegoś głębszego, prawdziwszego, trwalszego niż to, co było wcześniej.
Jeśli czujesz, że chcesz zobaczyć, co naprawdę kryje się pod powierzchnią tych trudnych rozmów…
Jeśli chcesz nauczyć się przechodzić przez konflikt tak, żeby wychodzić z niego bliżej, a nie dalej…
To zapraszam Cię.
Kontakt jest możliwy. Zawsze. ❤️
Zosia