Joanna Jakubiak-Branecka

Najważniejsze były te chwile, kiedy mój synek Marceli biegał po sali podczas zajęć, a trenerzy nie spinali się, tylko spokojnie z nim rozmawiali – jak równy z równym. Czułam wtedy radość, spokój i rozluźnienie, bo moja potrzeba akceptacji i wspólnoty była zaspokojona. Chcę być pewna, że dzieci też są akceptowane i są częścią wspólnoty.
Z FC zapamiętam szczególnie:
– „Czuję, bo potrzebuję” – to definiuje „Kim jestem”. Bardzo długo tego szukałam.
– „Aby okazać empatię innym – sama jej potrzebuję”.
Ważny był też dla mnie przykład i realność Zofii i Karstena – też tak chcę! 🙂